Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama

ZETO - KASY FISKALNE ONLINE

Płatny materiał reklamowy

Przebaczenie i ugoda

KROSNO. Proces przeciwko byłemu funkcjonariuszowi SB  

Nieprzytomną kobietę wrzucili do przepustu

MILCZA. Kierowca i pasażer będą odpowiadać za zabójstwo  

Odnaleźli schrony i łączący je korytarz

KROSNO. Podczas badań archeologicznych prowadzonych na działce przyległej do budynku byłej...

Michalici kształcą kadrę dla przyszłej biorafinerii

MIEJSCE PIASTOWE. Technikum Petrochemiczne pod patronatem Orlenu  

Naczelnik z kolejarskiej dynastii

Bieszczadnikiem sensu stricto Józef Bryndza nigdy nie był, ale komponując zbiór biografii bi...

Tygodnik regionalny przestaje istnieć

Żegnamy się po 49 latach...  

Zwycięski marsz Partyzanta

PIŁKA NOŻNA. IV LIGA PODKARPACKA Zwycięski marsz Partyzanta

Czarni skorzystali z potknięcia Arłamowa

PIŁKA NOŻNA. V LIGA KROŚNIEŃSKA Czarni skorzystali z potknięcia Arłamowa

Zbyt dużo błędów Polaków

FUTSAL. Turniej Państw Wyszehradzkich w Krośnie Zbyt dużo błędów Polaków

Dominacja Szymona Łukaszczyka

Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski Dominacja Szymona Łukaszczyka

Srebro i brąz krośnian

LEKKOATLETYKA. Mistrzostwa Polski juniorów w biegach górskich Srebro i brąz krośnian ...

Medalowe rozpoczęcie sezonu

KARATE. Turniej w ukraińskiej Żółkwi Medalowe rozpoczęcie sezonu

  • ZETO - KASY FISKALNE ONLINE

    środa, 02 października 2019 04:08
  • Przebaczenie i ugoda

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Nieprzytomną kobietę wrzucili do przepustu

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Odnaleźli schrony i łączący je korytarz

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Michalici kształcą kadrę dla przyszłej biorafinerii

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Naczelnik z kolejarskiej dynastii

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Tygodnik regionalny przestaje istnieć

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Zwycięski marsz Partyzanta

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Czarni skorzystali z potknięcia Arłamowa

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Zbyt dużo błędów Polaków

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Dominacja Szymona Łukaszczyka

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Srebro i brąz krośnian

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Medalowe rozpoczęcie sezonu

    środa, 02 października 2019 04:00
Reklama

Z Chile do Korczyny

Email
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

KORCZYNA. Barbie, Bystra i Stokrotka - alpaki o wdzięcznych imionach sprowadzili z Chile Barbara i Piotr Okólscy. Po jakimś czasie dołączył do nich samiec Valentino. A lada dzień na świecie pojawi się maleństwo

 

 

Alpaki są urocze. Na czole mają grzywki, nieco podkręcone, poruszają się lekko i z wdziękiem. Uwagę przykuwają ich wielkie ciemne oczy z długaśnymi rzęsami, którymi kokietują. Podchodzą zaciekawione blisko, potrafią obwąchać rękę, ale za pieszczotami nie przepadają. – One są bardzo delikatne – mówi Piotr Okólski.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Barbara i Piotr Okólscy długo zastanawiali się jak wykorzystać prawie dwa hektary pola, które Piotr odziedziczył po rodzicach. A że ziemia do uprawy łatwa nie była, postanowili hodować zwierzęta.

Rok temu kupili daniele – Kubusia i Basię. Kilka miesięcy temu urodziło się małe – Piotruś. Jednak cały czas szukali innego pomysłu. Na alpaki trafili przypadkiem. Piotr od kilku lat jeździ do pracy do Belgii. – Opowiadano mi o ciekawej hodowli w pobliżu. Nawet nie wiedziałem jak one wyglądają. Pojechaliśmy z kolegą. Jak zobaczyłem alpaki od razu wiedziałem, że tego szukam. Te oczy, spojrzenie, długie rzęsy, wełna, tego nie da się opisać. To była miłość od pierwszego wejrzenia – opowiada Piotr Okólski. – Mąż zakochał się w alpakach, czasami to nawet jestem zazdrosna – żartuje Barbara Okólska.

Transport z Chile

Początkowo jego zapał ostudziła informacja o cenie – 3,5 do 4 tysięcy euro za sztukę. Jednak nie dawało mu to spokoju. Zaczął szukać w Internecie kontaktu do kogoś kto sprzedaje i hoduje alpaki.

Tak trafił na mieszkającą w Chile Marię Herlinda De La Garza. Wysłał do niej maila. Odpisała, że za jakiś czas będzie wysyłała duży transport 90 alpak do pośrednika w Polsce – Mariusza Wierzbickiego. W połowie maja br. Okólscy pożyczyli koniowóz i pojechali po alpaki do Bujenki, 130 km za Warszawę. – Nie wiedzieliśmy jakie wybrać. Alpaki występują w ponad 250 odcieniach – dodaje Piotr. – Byłam zszokowana. Zwierzęta ze względu na długą podróż, żeby się nie przegrzały, zostały ostrzyżone do gołej skóry. Dopiero gdy właściciel zabrał mnie do alpakarni i pokazał zwierzęta w futerku poczułam ulgę – przyznaje Barbara.

Trzy samiczki

Okólscy kupili trzy samiczki: białą, brązową i biało – brązową. Dostały imiona Barbie, Bystra i Stokrotka. Mlecznobiała 2-letnia Barbie to ulubienica Barbary. – Ma piękne wielkie oczy z długimi rzęsami. Nieraz panie, które przyjeżdżają, żeby zobaczyć alpaki, zazdroszczą im tych długich rzęs – śmieje się Barbara.

Najbardziej oswojona jest brązowa 2-letnia Bystra. Daje się pogłaskać, a nawet rozdaje całusy, łapie za suwak od kurtki. – Synowie od razu pokochali zwierzaki. Łukaszek uwielbia przytulać się do Bystrej – zaznacza Barbara.

Kubraczek i szaliczek dla małego

Kiedy je kupowali zależało im na tym, aby samice były w ciąży. Okazało się, że tylko 3,5 - letnia Stokrotka utrzymała ciążę, a pozostałe nie wytrzymały dalekiej podróży. Mały alpak ma przyjść na świat lada dzień. To pierwsza ciąża i mają nadzieję, że poród zakończy się dobrze. Tym bardziej, że małe przyjdzie na świat zimą. – Alpaki szybko się klimatyzują. Wychowane w wysokich górach Andach są przyzwyczajone do zmian temperatury. Martwimy się tylko o młode, które się urodzi – przyznaje Piotr. - Dla maleństwa Stokrotki uszyłam specjalny kubraczek i szaliczek, żeby mu było ciepło - dodaje Barbara.

Waluś do rozmnażania

Ze względu na to, że Okólscy chcą poszerzać hodowlę, musieli kupić samca. Kilka miesięcy później do samic dołączył 9-letni Valentino, którego kupili u polskich hodowców – państwa Guzowskich z Warmii. – Waluś jest doświadczony. Szybko spełnił swoją rolę. W sierpniu na świat przyjdą małe alpaki od Bystrej i Barbie – mówi z zadowoleniem Piotr.

Ciąża u alpak trwa 12 miesięcy i rodzi się tylko jedno małe.

Niezwykła wełna

Alpaki hodowane są głównie dla najlepszej na świecie wełny. Faktycznie wełna alpak jest niezwykle miękka, delikatna, niemalże nie do opisania. Jedyne do czego można ją przyrównać to do najbardziej pluszowego, najdroższego w sklepie dziecięcego misia. – Przede wszystkim jest zaskakująco mocna i wytrzymała, co sprawia, że idealnie nadaje się do procesu przetwarzania – zaznacza Barbara. Choć alpaki czekają dopiero na pierwsze strzyżenie, to Barbara już postanowiła sprawdzić, co można zrobić z alpaczej wełny. Kupiła ją w innej hodowli. Zanim cokolwiek zrobi się z takiej wełny, trzeba ją dokładnie oczyścić ze słomy, siana. Potem kilkakrotnie wyprać ręcznie i rozczesać. – Na początku chcieliśmy to robić sami, ale zajmuje to zbyt wiele czasu. W pół roku uszyłabym zaledwie jedną kołdrę. A tak odwożę wełnę do gręplowania i dzięki temu jest dużo szybciej – mówi.

Jak puch

Barbara przynosi dla porównania alpaczą i owczą wełnę. Nie ma porównania. Alpacza jest jak puch, miękka, delikatna. – Przede wszystkim jest sześciokrotnie cieplejsza od owczej. Każdy włos jest suchy, wypełniony pęcherzem powietrza, dzięki czemu człowiek w ogóle się nie poci, posiada właściwości antyalergiczne. Są to produkty z najwyższej półki i dlatego są bardzo drogie – zapewnia Piotr Okólski.

Barbara uszyła już kilka kompletów kołder i poduszek. – Moja babcia szyła kołdry, jako dziecko nawet jej pomagałam, ale wiele rzeczy zapomniałam. Przywiozłam babcię i poprosiłam, żeby mi wszystko po kolei pokazała – mówi Barbara. – Do kołderki wystarczy 1,5 kilograma wełny. Więcej nie trzeba. Są cienkie, ale naprawdę bardzo ciepłe.

Wełna nadaje się też na rękawiczki, czapki i ubrania. Barbara kupiła kołowrotek, próbowała już prząść. – Nie jest to łatwe i wymaga cierpliwości. Niestety niewiele osób potrafi prząść i nawet nie ma mi tego kto pokazać – mówi.

Urocze i sympatyczne

Alpaki są też wykorzystywane w medycynie podczas alpakoterapii, kiedy to ich łagodne usposobienie działa kojąco na ciężko chore osoby np. dzieci upośledzone, z porażeniem mózgowym.

Te niezwykle przyjazne i łagodne zwierzęta od razu wzbudzają sympatię. Sam widok ich pyska wywołuje uśmiech. - Alpaki są dużo łagodniejsze i przyjaźniejsze od często zawziętych, bojowniczych i złośliwych lam. Zresztą lamy plują, a alpaki jedynie w przypadku bardzo mocnego zdenerwowania, lub przeciw innym członkom stada – zaznacza Piotr. – Zresztą one są tak urocze. Jak tu się nimi nie zachwycać.

Tłumy zainteresowanych

Odkąd przy trasie między Zamkiem Kamieniec a rezerwatem Prządki pojawiła się tablica z napisem Alpakarnia, do gospodarstwa Okólskich zaczęło zaglądać wiele osób. – W jedną niedzielę to nawet sto osób tutaj było. Cały czas staliśmy przy alpakach i opowiadaliśmy. Ludzie zachwycali się zwierzętami, karmili je, a dzieci stwierdziły, że to zwierzęta jak z bajki – przyznaje z uśmiechem Piotr.

Piotrowi Okólskiemu marzy się stado 100 własnych alpak. – Pola jest na tyle. Także mamy nadzieję, że hodowla będzie się rozwijała. Szkoda tylko, że nie można pozyskać środków unijnych, bo są w Polsce uznawane za zwierzęta egzotyczne – zaznacza.

Marzena Miśkiewicz

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS