Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama

Olchowa i Będziemyśl (gmina Iwierzyce)

Email

Na skraju Kotliny Sandomierskiej, u podnóży wzniesień Pogórza leży wieś Olchowa, a po sąsiedzku Będziemyśl. Pejzaż bezleśny, teren lekko pofałdowany, pełen sadów, ciągnących się wzdłuż polnych dróg. Dzieje obu wsi sięgają XIV wieku. Pierwsza wzmianka o Będziemyślu pochodzi z 1409 roku i zawarta jest w akcie erekcyjnym kościoła w Łące. Z dokumentu tego dowiadujemy się, że właścicielami wsi byli Sopichowscy herbu Półkozic. W ich władaniu pozostawał Będziemyśl do XVII wieku. W XVIII wieku należał do Potockich i wchodził w skład dóbr sędziszowskich. Potem przeszedł w ręce Konarskich, a następnie Morskich. Olchowa, założona w I połowie XIV wieku, początkowo należała do opactwa w Tyńcu, następnie do Pełki Czarnego, a w XV wieku wieś przejęła rodzina Niemstów. W XVII wieku dziedzicami wsi byli Brzezińscy, pod koniec tego stulecia była własnością hrabiny Elżbiety Lenczewskiej-Lubienieckiej, a po jej śmierci dobra przejął Teofil Dzikowski.

Wiek XIX przyniósł wydarzenia, które pozostawiły trwałe ślady w historii Olchowej i Będziemyśla. Właściciel pobliskich Klęczan, Józef Michałowski, ożeniony z Teklą Morsztynówną, powiększył swoje włości kupując dobra będziemyskie wraz z XVIII-wiecznym dworem. Ów dwór zapisał się znamiennie w polskiej sztuce, tu bowiem mieszkał Piotr Michałowski (1800-1855), wybitny artysta, przedstawiciel nurtu romantyzmu w malarstwie polskim. Piotr Michałowski uczestniczył w powstaniu listopadowym, odpowiadał we władzach powstańczych za ... produkcję i dostawy broni. U schyłku tego niepodległościowego zrywu osiadł w Będziemyślu. W tym czasie jego twórczość dopiero się kształtowała, była jeszcze na poły amatorska, jednak zajmował się nią coraz intensywniej i potrzebował cichej, przytulnej przystani, która by mu pozwoliła oderwać się od codziennej egzystencji i skupić na sztuce. I właśnie tutaj Michałowski, pozostający wówczas pod silnym wpływem malarstwa Verneta, próbował swych sił w rysunku, malował akwarele.

Po upadku powstania wyemigrował do Paryża, gdzie przebywał do 1835 roku. Na krótko znalazł się w Anglii, wreszcie wrócił do kraju i zamieszkał w Krakowie. Będąc już dojrzałym artystą, często dowiedział rodzinę w Będziemyślu. Wizyty te działały na niego inspirująco. Znakomite studia głów chłopskich, zaliczane do najlepszych prac Michałowskiego, powstały jako efekt wnikliwych obserwacji włościan okolic Będziemyśla. Po śmierci malarza spadkobiercą dóbr będziemyskich został Juliusz Michałowski.

Dwór w Będziemyślu ominęła rabacja galicyjska, spłonął jednak doszczętnie w czasie I wojny światowej. Jedyną po nim pamiątką jest barokowy obraz „Chrystus u słupa", który zdobił jedną ze ścian dworu i uratowany z pożogi, znajduje się w tamtejszym kościele parafialnym p.w. św. Jacka.

Tymczasem Olchowa, na początku XIX wieku, stała się własnością Alojzego i Katarzyny z Trzecieskich Jabłonowskich. Nowi właściciele zbudowali, w miejscu rozebranego, starego dworu, nieduży drewniany obiekt. Otaczał go piękny, rozległy park z okazami wielosetletnich dębów i lip. Z krawędzi wzgórza, na którym stał, rozciągał się widok na całą okolicę i zarysy pasma Pogórza. Podczas rabacji galicyjskiej w 1846 roku, zbrojna wataha chłopska ograbiła i zdewastowała posiadłość. Mieszkańców dworu oszczędzono, ocalała też sama budowla. Dwór w Olchowej był ośrodkiem działalności niepodległościowej w okresie przygotowań do powstania styczniowego. Kiedy wybuchło, Władysław Jabłonowski, syn właściciela, zwerbował dość liczną grupę ochotników z Olchowej i okolic, wyekwipował ją własnym sumptem i poprowadził do oddziału Jana Popiela. Działający bez właściwego rozeznania sił rosyjskich i bez znajomości terenu powstańcy pod dowództwem Popiela zaatakowali zabudowania wsi Komorów. Powstrzymał ich silny ogień piechoty rosyjskiej, wtedy do szturmu na bagnety ruszyło dwudziestu ludzi, wśród nich Jabłonowski. Zaledwie siedmiu zdołało dotrzeć do zabudowań, gdzie pięciu, w tym Jabłonowski, poniosło śmierć. Reszta oddziału, ponosząc duże straty, musiała się wycofać i ostatecznie wrócić za Wisłę, do Galicji. Cała wyprawa Popiela i Dunajewskiego, pod rozkazami generała Zygmunta Jordana, zakończyła się klęską.

Ciało Jabłonowskiego, zmasakrowane bagnetami, pozbawione głowy, mieszkańcy Komorowa ukryli pod słomą. Matka, po długich staraniach, zdołała odnaleźć zwłoki syna i potajemnie przewieść je przez granicę, do Olchowej. Władysław Jabłonowski został pochowany w Sędziszowie. Był ostatnim z rodu Jabłonowskich tej linii. Ci ochotnicy, którzy pracowali w majątku, a uszli z życiem spod Komorowa, kiedy zmarli, spoczęli na sędziszowskim cmentarzu obok swego dowódcy. Po tragedii powstańczej, gwarne dawniej życie w olchowieckim dworze zamarło. Córka Jabłonowskich, Stanisława, wniosła posiadłość jako wiano w małżeństwo z Adolfem Rylskim. Rylski zasłużył się jako działacz społeczny i bardzo aktywny członek Rady Powiatowej w Ropczycach. Pod koniec XIX wieku Olchowa przeszła w ręce Dolińskich. Dworek, remontowany parokrotnie, dotrwał do naszych czasów. Po reformie rolnej w 1944 roku został upaństwowiony. Przez pewien czas pełnił funkcję szkoły, potem systematycznie popadał w ruinę. W 1998 roku stał jeszcze, choć znajdował się w opłakanym stanie. Wtedy właśnie wykonałem ostatnie jego zdjęcia. Kilka lat później zakończył się dramatyczny, beznadziejny bój dworku o przetrwanie. Pomoc nie nadeszła, nikt się nim nie interesował, był niepotrzebny, a swoją ciągła obecnością przypominał o ludzkim barbarzyństwie. Być może ktoś nie wytrzymał spojrzenia ziejących czernią pustych okien... Dzieła zagłady dopełnił ogień.

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS