Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama
Reklama

Brzeziny (gmina Wielopole Skrzyńskie)

Email

W 1266 roku wojska ruskie i tatarskie, dowodzone przez księcia Swarno, spustoszyły Ziemię Sandomierską. Najeźdźcy, objuczeni łupami, pędzący licznych jeńców, rozłożyli się obozem w rejonie dzisiejszej wsi Brzeziny. Tu zaatakowało ich rycerstwo polskie, prowadzone przez wojewodę krakowskiego Piotra ze Żmigrodu. Zaskoczeni Rusini ponieśli klęskę, uwolniono jeńców, odzyskano zrabowane dobra. Miejsce bitwy okoliczna ludność nazwała Bój. Jest to obecnie jeden z przysiółków Brzezin, przy czym nosi nieco zmienioną nazwę Baj. Nie wiadomo, kiedy dokładnie powstała wieś. Źródła historyczne podają, że w 1353 roku król Kazimierz Wielki nadał ją Gorajskim. W połowie XIV wieku istniała już w Brzezinach parafia, zaś pod koniec XV stulecia wzniesiono drewniany, gotycki kościół p.w. św. Mikołaja. Szczęśliwie przetrwał dziejowe burze i dziś należy do najcenniejszych zabytków architektury gotyckiej w Małopolsce.

 Prawdopodobnie w XVI wieku zbudowano w Brzezinach dwór – można sądzić, że miał charakter obronny i został zburzony bądź rozebrany pod koniec wieku XVIII. Na początku XIX wieku właściciele wsi – Morscy wznieśli rodową siedzibę – drewniany dworek, usytuowany na skraju Brzezin, na wzgórzu, otoczony parkiem krajobrazowym. Stosownie do skromnych możliwości finansowych Morskich, powstał parterowy, podpiwniczony obiekt z czterospadowym dachem i gankiem w elewacji frontowej. Choć niezbyt okazały, miał w sobie ów, niepowtarzalny klimat i urok ziemiańskiego gniazda. Takich dworków było w Galicji wiele, ocalały tylko nieliczne.

Morscy prowadzili ożywione życie towarzyskie. Częstymi gośćmi byli u nich właściciele i dzierżawcy okolicznych dóbr: Wielopola, Broniszowa, Jaszczurowej, Zawadki, Małej. Latem przyjeżdżali znajomi i krewni z Krakowa by rozkoszować się sielskim krajobrazem, spędzać czas na dysputach o polityce i zwykłych, codziennych sprawach. 19 lutego 1846 roku w brzezińskim dworze zebrali się ziemianie z okolicy. Tym razem jednak nie rozmawiano o sprawach błahych ale o narodowym powstaniu, które ogarnąć miało cała Galicję i przynieść upragnioną wolność. Tej nocy miał się rozpocząć marsz spiskowców na Tarnów, uzbrojeni powstańcy wyruszali do wyznaczonych miejsc zbiórki. Nie przewidzieli, że władze austriackie, wiedząc o zbliżającym się zrywie powstańczym, stłumią go w zarodku... polskimi rękami. Zabieg był prosty i diaboliczny zarazem. Propaganda austriacka głosiła, że dobry cesarz chce ulżyć doli chłopów, pragnie znieść pańszczyznę ale sprzeciwiają się temu „polscy panowie" i chcą wszcząć bunt przeciwko legalnej władzy. Chłopi, we własnym interesie, powinni jej bronić. Odzew wsi był porażający. Pod hasłami „bić panów i Polaków", uzbrojone gromady chłopów ruszyły na dwory. Jako jeden z pierwszych zaatakowano dwór w Brzezinach. Obecni tam nie mieli szans ani na obronę ani na ucieczkę. Włóczono ich końmi, kłuto widłami, miażdżono kołami. Śmierć ponieśli: Stanisław Morski – dziedzic Brzezin, właściciele pobliskich dworów: Ludwik Nidecki i Aleksander Stojowski, dzierżawca Ambroży Stończak oraz sześciu innych mężczyzn, głównie oficjalistów dworskich. Napastnicy oszczędzili kobiety i dzieci ale doszczętnie ograbili dwór i obiekty gospodarcze, sam zaś budynek został mocno uszkodzony. Następnie ruszyli na plebanię lecz proboszcz Zagórowski zdołał wcześniej uciec do Berdychowa, a wikary Węglarz znalazł schronienie w Wielopolu. Wstrząśnięty zachowaniem wiernych proboszcz Wojciech Zagórowski, po powrocie do Brzezin, zdecydował się na krok niezwykły. Zwrócił się bowiem do dziekana w Wielopolu z prośba o skierowanie do parafii dwóch misjonarzy, aby nawracali miejscową ludność na świętą wiarę katolicką. W uzasadnieniu prośby proboszcz napisał m.in.: „parafianie Brzezin w tymże miejscu 6 szlachciców, jednego sześćdziesięcioletniego, od urodzenia ślepego, jednego siedemdziesięcioletniego i jednego od paru już lat kulawego, a w miejscowościach postronnych, jak wieść niesie, ponad 5 osobników (...) najokrutniej zabili i na życie niżej podpisanego przez cztery dni pożądliwie czatowali (...) 5 dworów i podpisanego ze wszystkich domowych ruchomości, zboża, koni, krów, owiec najnielitościwiej obrabowali i pozostałym wdowom i sierotom niczego nie chcą zwrócić (...) Jest bardzo wielu podpalaczy, pożar bowiem jest widoczny prawie każdej nocy (...) parafianie od wybuchu zaburzeń tak się stali krnąbrni, przewrotni, nieobyczajni, dzicy, nieposłuszni i niemoralni, że żadne, absolutnie żadne środki moralne nie potrafią ich sprowadzić na drogę prawa (...) Jakiś piekielny agitator odciąga ich od spowiedzi wielkanocnej, rozsiewając wieści, że księża zaprawiają trucizną świętą Komunię."

Dziekan misjonarzy do Brzezin nie wysłał, bo ich nie miał, tymczasem chłopskie rozruchy ustały, zaś kolejne miesiące przyniosły pasmo nieszczęść: zarazę, nieurodzaj, głód, co powszechnie uznawano za karę Boską za popełnione zbrodnie. Wdowa po Stanisławie Morskim, Leopoldyna, mimo tragedii i wyrządzonych jej krzywd, okazała niezwykłą wielkoduszność. Nie odsunęła się od wsi, a w 1848 roku zorganizowała wiejską straż pożarną, którą później wyposażyła w sikawkę, zakupioną za własne pieniądze.

Dwór przetrwał szczęśliwie obie wojny światowe. Remontowany po rabacji, następnie w 1905 roku, w latach 1936-1939 otrzymał nowe posadzki. Wtedy też podmurowano częściowo ściany zewnętrzne. Reforma rolna w 1944 roku była początkiem jego upadku. Ogołocony z resztek wyposażenia tkwił w samotności jak niemy wyrzut sumienia. Doraźnie wykorzystywany i remontowany na zasadzie łatania dziur w dachu i podpierania ścian, ostatecznie popadł w ruinę. Dziś próżno by szukać śladów dawnej chwały choć zamysł architektoniczny wciąż jest czytelny i wciąż skłania do zadumy i refleksji nad nieubłaganym przemijaniem. Szanse na jego ratunek jeszcze istnieją ale maleją z każdym rokiem.

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS