Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama

Bunt wiernych

Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Powojenne wysiedlenia zmieniły etniczny charakter wsi w Beskidzie, a większość opuszczonych cerkwi przejął Kościół rzymskokatolicki. Prawosławne „czasownie” uległy zagładzie. Poczynając od lat 80. ubiegłego stulecia, prawosławie znów staje się obecne w tym regionie...

 

W XVI wieku nasiliły się starania Kościoła rzymskokatolickiego o powrót prawosławia pod zwierzchnictwo Rzymu. Gorącymi orędownikami tej idei byli, sprowadzeni do Polski jezuici, ale wspierała ją także część kleru prawosławnego, ruscy magnaci i szlachta, spodziewając się równoprawnego traktowania z katolikami i wypływających z tego korzyści. Prowadzone przez dłuższy czas negocjacje doprowadziły do zawarcia unii religijnej. Do jej ogłoszenia i zatwierdzenia doszło na synodzie krajowym w Brześciu w 1596 roku. Część hierarchii prawosławnej odmówiła przystąpienia do Unii i zawarła przymierze z Księstwem Moskiewskim. Nastąpił podział prawosławia, powstał Kościół greckokatolicki, zachowujący wschodni obrządek i liturgię. Jego duchowni zostali zwolnieni z obowiązującego w Kościele katolickim celibatu, nie ingerowano też w architekturę i wystrój świątyń. Unici podlegali władzy papieża i w świetle polskiego prawa nie byli już innowiercami.

Przechodzenie na grekokatolicyzm było procesem trudnym, ciągnącym się aż do początków XVIII wieku. Opierali mu się zwłaszcza wierni z peryferyjnych, odległych, położonych najczęściej w górach parafii, mocno przywiązani do wiary przodków. Zanim Unia okrzepła i zyskała wyrazistą tożsamość, zawisła nad nią groźba likwidacji. Rosja, po rozgromieniu Szwedów pod Połtawą w 1709 roku, wyrosła na potęgę militarną i polityczną, a władze carskie dążyły do przywrócenia prawosławia wśród wszystkich Rusinów.

Odpowiedzią na zagrożenie było zwołanie w 1720 roku, przez metropolitę Kijowa, Halicza i całej Rusi, Leona Kiszkę, synodu w Zamościu. Uchwalono na nim zmiany w liturgii, architekturze i wystroju cerkwi, zmierzające do ściślejszej integracji z Kościołem rzymskokatolickim. Zamiast umocnić Unię, spowodowały one protesty wiernych i duchowieństwa, w rezultacie czego postanowień soboru nie wdrażano. W tej sytuacji, widmo reaktywacji prawosławia stawało się coraz bardziej realne. W 1848 roku Główna Ruska Rada wydała odezwę do Rusinów, nawołując ich do powrotu na łono „prawdziwej ruskiej wiary”. W zaborze austriackim władze ostro reagowały na próby tworzenia parafii prawosławnych. Ofiarą represji stał się ks. Maksym Sandowicz, propagujący prawosławie w Grabiu. Dwukrotnie aresztowany, wyrokiem sądu wojskowego skazany został na śmieć i rozstrzelany w Gorlicach 6 września 1914 roku. Został zaliczony w poczet świętych prawosławia.

 

 

Cerkiew w Tylawie (fot. Bohdan Gocz)

 

Schizma tylawska

Konwersje na prawosławie powstrzymała I wojna światowa, ale po jej zakończeniu problem odżył. Wierni oskarżali duchownych greckokatolickich o nadmierne zabieganie o dobra doczesne, zaniedbywanie parafii, oderwanie od prostego ludu, zbytnią uległość wobec Kościoła rzymskokatolickiego i forsowanie kultu św. Jozefata, powszechnie uznawanego za świętego ukraińskiego. Tymczasem w większości rusińskich wsi dominowała opcja rusofilska i sympatia do prawosławia. Władze polskie występowały przeciwko procesowi ukrainizacji Cerkwi greckokatolickiej, ale jednocześnie odnosiły się z niechęcią do prawosławia, kojarzonego z Rosją.

16 listopada 1926 roku odbył się w Tylawie wiec, na którym wierni z tej i sąsiednich miejscowości ogłosili przejście na prawosławie i zażądali utworzenia parafii prawosławnej. Próby załagodzenia konfliktu nie powiodły się, a w ślad za Tylawą poszły inne wsie, m.in. Mszana, Trzciana, Lipowiec, Smereczne, Wilsznia i większość wsi w rejonie Krempnej. Tzw. schizma tylawska stała się faktem. Zmiana wyznania objęła ponad 18 tysięcy Łemków, W Tylawie erygowano parafię prawosławną, a w 1934 roku, w wyniku podpisania konwencji między rządem polskim i Watykanem, powołano do życia Apostolską Administrację Łemkowszczyzny, w skład której wchodziło 9 dekanatów greckokatolickich. Siedzibą AAŁ został Rymanów Zdrój, a świątynią katedralną – cerkiew w Desznie (niestety, nie istnieje). Wyłączona ze struktur Kościoła greckokatolickiego AAŁ, podlegała stolicy apostolskiej. Jej utworzenie zahamowało konwersję na prawosławie, a jednocześnie powstrzymało ukrainizację Cerkwi unickiej na tym terenie. Tylko do czasu jednak, bo wojna zmieniła zasadniczo układ sił i AAŁ, wbrew woli swych twórców, stała się narzędziem ukrainizacji.

Tworzone parafie prawosławne znalazły się w trudnej sytuacji. Obiekty sakralne stanowiły, zgodnie z konwencją z 1926 roku, własność Kościoła rzymskokatolickiego, więc nie można ich było przejąć, nawet jeśli cała wieś przeszła na prawosławie. Z konieczności zaczęto budować cerkwie tymczasowe, tzw. czasownie, zwykle drewniane, skromne obiekty, niekiedy nie przypominające świątyń. Tak więc w poszczególnych miejscowościach, podzielonych pod względem wyznania, znajdowało się po dwie cerkwie: greckokatolicka i prawosławna. Tak było m.in. w Tylawie, Trzcianie, Mszanie, Polanach, Desznicy, Świątkowej Wielkiej, Kotani, Lipowcu. W tej ostatniej wsi stały aż trzy świątynie: stara greckokatolicka, nowa niedokończona i prawosławna.

 

Konflikty wygasły

Powojenne wysiedlenia zmieniły etniczny charakter wsi w Beskidzie, a większość opuszczonych cerkwi przejął Kościół rzymskokatolicki. Prawosławne „czasownie” uległy zagładzie. Poczynając od lat 80. ubiegłego stulecia, prawosławie znów staje się obecne w tym regionie. Cerkwie tego obrządku znajdują się m.in. w Sanoku, Komańczy, Zyndranowej, Bartnem, Zdyni, Pielgrzymce, Bielance, Hańczowej, Gładyszowie. W miejscu, gdzie stała cerkiew prawosławna w Tylawie, wierni zbudowali niewielką, murowaną kaplicę. W niektórych przypadkach cerkwie są współużytkowane przez grekokatolików bądź wiernych obrządku łacińskiego. Dawne konflikty wygasły, odeszły w przeszłość wraz z byłymi antagonistami. Czasem jednak powraca echo wydarzeń i religijnych sporów sprzed lat, jak to miało miejsce w Polanach, gdzie kilkanaście lat temu cerkiew, miast łączyć ludzi, stała się obiektem religijnej „wojny”. Skłóciła ona mieszkańców i stała się przyczyną, ciągnących się latami procesów sądowych.

Artur Bata

 

Nowe Podkarpacie nr 35 z 27 sierpnia 2014


Znasz ciekawe miejsca w regionie lub historie z nimi związane? Być może znasz ciekawych ludzi, których historie warto opowiedzieć?

czekamy na informacje    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS